A zaczęło to się tak:
Całą magię tworzenia wszczepiła mi mama. Zawsze podziwiałam jej piękne hafty i to że potrafiła zrobić coś z niczego. To ona także pokazała mi jak ważną rolę odgrywa słuchanie drugiej osoby by z jej słów wyłapać najważniejsze szczegóły, by móc później sprawić radość obdarowanej osobie. >>Podarek od serca <<
W kolejnym etapie życia zaczęła się moja przygoda z różnego typu rękodziełem na dodatkowych zajęciach plastyczno- graficznych. Wtedy nie traktowałam tego jak pasji tylko jako wyzwanie ambicji na pojedynek : "muszę być w czymś dobra" ( miałam 11 może 12lat). Na szczęście ciężką pracą i determinacją osiągnęłam swój zamierzony cel. Odhaczone.
Potem nastąpiła życiowa pomyłka - szkoła średnia-zamiast iść na kreowanie ubioru poszłam na zarządzanie informacją . Wpajano nam że matura jest ważna, więc wybrałam kierunek na którym można było ją zrobić, Tiiiiiiiiiiiiiit BŁĄD! Jaka ja byłam głupia słuchając starszyzny i mózgowia, a nie swoich pragnień i serca. Cóż moje projekty ubrań jeszcze troszkę poleżą ;)
Wtedy właśnie brakowało mi tworzenia. Po zakończeniu szkoły było mi mało, to wybrałam się na dekoratora wnętrz+ ciągła praca - dom był dosłownie hotelem . I znowu praca, praca, praca , mówiłam że praca? aaa no i jeszcze praca.... i ogromne pragnienie by robić coś co będę kochać i mieć z tego $$$$$ na własne utrzymanie. W między czasie zostałam mamą, ale mi ciągle czegoś brakowało. Dzięki twórczym grupom i fp poznałam kilka twórczych serc, które wciągnęły mnie do nieznanego wcześniej świata blogów i tworzenia biżuterii. Takkk trafiłam na niezłe twórcze dilerki Agatko, Oluś, Beatko dziękuję wam za całe wasze wsparcie :* Ale... zgadnijcie cooo, to było mało... :P a więc wybrałam się znowu do szkoły i tym razem padło na florystykę. Wiedza zdobyta , miłość do tworzenia jest jeszcze większa a pomysłów ile w głowie ;) Nic tylko tworzyć!!
Moje prace stają się wyjątkowe i niepowtarzalne gdy trafiają do osób, które doceniają jej piękno.
Co prawda wkładam w to co robię znacznie więcej energii, pracy, serca, czasu… ale myślę że się opłaca, zwłaszcza wtedy gdy wiem że mogę doprowadzić do wywołania u kogoś pozytywnie dzikiej radości ( mam nadzieję że te osoby mają wysokie sufity... )
I wiecie cooooo ! Uwielbiam napawać się czyjąś radością , uśmiechem, łzami szczęścia ( ja też wymiękam i wyję :P) Wtedy czuję że żyję -bo doceniono mnie i moją pracę.
Dziś natknęłam się na bardzo ciekawe zdanie :
"Nie przepracowałem ani jednego dnia w swoim życiu, wszystko, co robiłem to była przyjemność".Thomas Alva Edison.
Śmiało mogę się pod tym podpisać mimo iż mój zawód wyuczony to kasjer-sprzedawca (doradca klienta czy też wciskacz kitu - jak kto woli ;) ). Drugi zawód z kolei to mama. Trzeci artystka ;) Jestem ciekawa czy Wy też możecie się pod tym zdaniem podpisać? kochacie robić to co robicie czy nie koniecznie?
Podsumowując:
Wyznaczajcie cele i je spełniajcie.
Słuchajcie głosu swojego serca.
Dawajcie cząstkę swojej miłości w wyjątkowych prezentach od serca ( nie koniecznie musicie je sami Tworzyć możecie to komuś zlecić ;) )
A więc moje serca kochajcie mnie i moje prace :* abym mogła być szczęśliwie spełniona.